Tyle Tacyt. Chodzi o tlen dla ducha. Rozkosz,

smagły mistrz z Grecji, czułe pożądanie,

nie czarny wiatr z piekła, ale przyzwolenie

na lot serca w pochmurne niebo wrażeń wolne

od władczych fabuł celu i którejś przyczyny,

z dala od ludzi ciężkiego ducha i ciała

zgubionych w labiryncie z pojedynczym środkiem —

jakąś gołą Ariadną, krzyżem, smokiem, potworem

polityki, snami o wojnie, wiecu, tych jednoznacznościach,

które w każdej chwili mogą nastać jak rządy