przestróg, egzorcyzmów, przykazań. Idź, idź

dokąd poszli tamci, w grób usypany w powietrzu1.

Może już dorastamy do niuansów powietrza.

Pomyśl o obłokach, o tych, co idą przez życie

swobodni jak chmury, mistrzowie sprezzatury2

Petroniusz, Mercutio, w pantomimie rozkoszy —

„oby śmierć, choć wymuszona, robiła wrażenie

przypadkowej”. Piękne spektakle samobójstw

pośród nieważnych rozmów, urok dezynwoltury —

„dał sobie przeciąć żyły nie mówiąc nic poważnego”.