plateau ennui i beletrystycznych nastrojów

i można odpowiedzieć na każde pytanie

zadane przez kogoś dawno i daleko. A świat

nam się układa w żmudne serie rytmów

rzucanych bezładnie we wszystkich kierunkach —

fala, skowyt nura, grzmot, kroki i oddech —

jakby jakiś demiurg puszczał kaczki przez wszechświat

siedząc na kamienistej plaży w skupieniu godnym

lepszej sprawy. Ale czy cokolwiek z tego

staje się częścią umierania? Bo myślę, że śmierć