Spacer przed siebie

Czy zasłużyłeś na górnolotną fikcję

tego życia bez faktów, ten wszędobylski sens?

O zmroku megafony wydają sekrety,

słowa gór ponad które nie wybiega słońce

i w rosnącym szumie nasłuchujesz orkiestry

karnawałowych festynów: żonglerzy i pajace

ruszają w arterie, dzwonki i czynele

brzęczą jak obłok jednodniowych muszek.

I serce robi w tył zwrot, i rozum idzie w rozsypkę,