kiedy świat ciemnieje w oczach, a one pierzchają

stropione, tulą się pod powieki albo chowają

pod krzaczkami brwi, bo mają dość już, dość.

Kiedy więc przestanę upadać w te światy?

Kiedy spuścisz z tonu i zaczniesz prząść cienko,

kiedy spróbujesz ułomnych pejzaży, kątem oka

spojrzysz, zbierzesz skrawki przydrożnych spraw,

znajdziesz punkt i z punktu zdejmiesz przyrodę

ze stanowiska. A potem na spacer

z kieszeniami pełnymi forsy i wonnych chusteczek