twoja lub moja, bądź sąsiadeczka zza ściany

spędzająca sen z oczu chłopca, tego pierwszego krytyka,

Faona, „świetlistego”, który oszołomiony pięknem

ucieka na Sycylię. Posłuchaj Melitto,

nic z tego nie będzie oprócz twojego imienia

wątlejszego od „Mnasidike”, lżejszego niż „Gyrinna”

(„zgrabniejsza jest Mnasidika niż delikatna Gyrinna”),

westchnienia sylab, które wzywały Faona

w jakąś gorzką noc i przepadły bezkształtne

i niedorzeczne, o, nie jak słowa tamtej,