nie uchwyci widma, liści oliwek na wietrze,

nikłych blasków i cieni migotliwego świata.

Tak jak zawsze pod wieczór, kiedy zdajesz sprawę

z miłości, subtelnych zajęć, niezbędnych sprawunków

i widzisz, że zawodzi porządek analogii,

bo masz tylko opary, rój mgławic, karuzelę znaków

o środku wszędzie i obwodzie nigdzie jak karuzelę

luster odbijających światło, które nie ma źródła.

I można chyba pokochać cypryjską dziewczynę

albo inną z Pafos lub nawet z Panormos,