ponurymi konsekwencjami. No a sny?

Ten krótki oddech z dna płytkiej narkozy

zmywanej martwą falą niepomyślnych snów

jest jak echosonda przynosząca wieści

oskrzepach lęku rozsianych w arteriach.

Ale sny ściekną w dzień lub ugrzęzną

w starganych nerwach, gdy świt na sygnale

wybłyśnie zza chmur i jadąc rano

18-ką znów poczujesz się przesiedlonym

obywatelem świata — roztrzepaną wrażliwością