świadomością, że znów jedynie kurz ci został,

pył z paru wydarzeń, kilka pajęczych nici,

które jeszcze trzymasz w palcach, splątane

i już niezdolne wprawić w ruch niczego.

I przez mój smutek przemawia owo

„spaliłeś mnie”, skierowane do świata

na poły ostrzeżenie, a na poły wdzięczność,

bo kiedy odchodzę w sen, czuję już tylko

słabnący smak dnia na podniebieniu i dym

zasnuwa mi oczy, a w palcach obracam