żebrzą o chleb i burze mkną jedna za drugą.
Dni niby wygrane na niemych klawiszach
usychają sznurami jak grzyby pod piecem.
A czasem jak elfy pod zielony wieczór
na twardych, piaszczystych łąkach nadnarwiańskich
pośród świeczek jałowca lub gdzieś pod Uranem —
Oberon, Oberon. Pora iść na spacer.
Poszedłeś na spacer w pole gwiazd.
Sieć gwiazd ma za duże oka.