przeskakując z nocy w pospieszne poranki,

a ktoś tłumi skowyt, wkładając wieczorem

ironiczny uśmiech jak dwurzędowy garnitur.

I tylko jesienią zdołasz poznać ideoplastykę

snu, co wyrasta na zboczach powietrza:

in girum imus nocte et consumimur igni2

(w koło idziemy nocą i trawi nas ogień).

Posłowie

Niedługo można żyć z jednym słowem w ustach.

Nawet na poligonie lub w trakcie bankietu