Czekam na podmuch wiatru, na gruszek w cętkach woń.

Ile dyń... ile dyń... ile dyń...

O, jak głośno dzwoni powietrze poranne i monety ze srebra —!

Powietrze jest także srebrne i okrągłe. Tylko pszczoła w chmurach kopru, jak miedziak...

Dialekty przekupek są proste i tajemnicze.

— — antonówki, buraki...

— — i zgasłe, sczerniałe słońca słoneczników...

Tajemniczy dialekt targu. Depresje i góry cen. Ile — ?

— — ile — ?

— — ile — ?