— No to co takiego?
— Jak jest modlitwa w kościele, to rano idźcie do kościoła, żeby was nicht4 nie widzioł, i trzy ząbki od obrusu wielkiego5 utnijcie, spalcie na popiół i z herbatum dajcie to jéj wypić. I padaczka ustąpi.
Nooo, to babka, una arkuszerkum je, w tym kościele zawsze jest, rano jest, boji sie troche. Ale pewnego razu sie odważyła, poszła do tego kościoła ji ucięła te trzy zobki6. Na to by[ł]a nastawiono, mia[ł]a te nożyce ji ucięła. No ji tak zrobiła: spaliła na popiół, do herbatki, dała wypić tej dziewczynce. No ji okazało sie, że dziewczynka przeży[ł]a długie lata i padaczki nie miała.
Ale ksiądz zaroz na kázani:
— Co za podły człowiek! Poszed do kościoła i zepsuł obrus na [...] tem stole mszalnym!
Babka słyszy, ale sié nie przyznaje, bo nie wi, czy to pomoże czy nie pomoże, nie? Ta[k].
Ale se pomyślała tak:
— Jeśli pomoże, to sie przyzná kiedyś księdzu.
No ji upłynęło tam, może z pół roku, może lepij. Dręczyło jo, dręczyło jo i poszła do księdza, i mówi, że to ona ucięła ze [w]zględu tego i tego ji opowiedziała to wszys[t]ko7. Więc ksiundz mówi tak:
— Jeśli to pomogło na zdrowie, to na wszystkich obrusach utnij po trzy i lecz dzieci.