I jeszcze się zaśmiał. A potem znów spoważniał.

— Wiesz... nie przychodź tej nocy.

— Nie opuszczę cię.

— Będę wyglądał tak, jakbym cierpiał... trochę jakbym umierał. Po prostu tak będzie. Nie przychodź tego oglądać, nie warto.

— Nie opuszczę cię.

On jednak był zmartwiony.

— Mówię ci o tym... również z powodu węża. Chodzi o to, żeby cię nie ukąsił... Węże są złośliwe. Potrafią ukąsić dla przyjemności...

— Nie opuszczę cię.

Jakaś myśl dodała mu otuchy:

— To prawda, że nie wystarcza im jadu na drugie ukąszenie...