Trochę się zniechęcił. Ale zdobył się na jeszcze jeden wysiłek:
— Wiesz, to się odbędzie spokojnie. Ja też będę patrzył w gwiazdy. Wszystkie gwiazdy będą jak studnie z zardzewiałym blokiem. Wszystkie gwiazdy dadzą mi pić...
Nic nie powiedziałem.
— Będzie tak zabawnie! Ty będziesz miał pięćset milionów dzwonków, ja będę miał pięćset milionów studni...
I też zamilkł, bo płakał...
— To tu. Pozwól, że sam zrobię ten krok.
Usiadł jednak, ponieważ się bał.
— Wiesz... moja róża... jestem za nią odpowiedzialny! A ona jest tak słaba! I tak naiwna. Ma zaledwie cztery małe kolce, żeby się bronić przed światem...
Ja też usiadłem, bo nie mogłem już utrzymać się na nogach.
— Tak... To wszystko — powiedział.