Nowożeniec pada na ławkę, krzywi się, jak gdyby mu ktoś nastąpił na odcisk.
— Nieszczęsny ze mnie człowiek! — jęczy. — Co ja zrobię?... Co?...
— No, no! — pocieszają go pasażerowie. — Głupstwo... Zatelegrafuj pan do żony, a sam postaraj się wsiąść po drodze do pośpiesznego pociągu. W ten sposób ją pan dogoni.
— Pośpieszny pociąg... — płacze nowożeniec — „twórca swego szczęścia”. — A skąd wezmę pieniędzy na kurier? Wszystkie pieniądze ma żona.
Porozumiawszy się między sobą, pasażerowie urządzają składkę i zaopatrują szczęśliwca w monetę.