Najczęściej używają Solarowie uderzenia średniego, gdyż zupełnie im wystarcza odebrać wrogowi moc czynienia złego, zachowując życie: sen trzymiesięczny półmilionowej armii gwarantuje, że wojna nieprędko się powtórzy.
Nie ma tu rannych ani zabitych: są tylko uśpieni.
Trzeba zaznaczyć, że Telury w razie bitwy, choć wiedzą, co im grozi, trwają na stanowisku do ostatka; Kalibany przeciwnie bardzo łatwo tył podają i w ten sposób unikają klęski, choć ich wartość bojowa staje się równa zeru.
Nadto nigdy w prawdziwej bitwie Solary nie walczą na polu, lecz rzucają swe iskry z powietrza.
Tym sposobem również mogą niszczyć flotę nieprzyjacielską, choć sami wcale floty nie mają.
Telury mają też aeroplany, zakupione w Europie, ale nasi łatwo dają sobie z nimi radę.
Nazajutrz miała się rozpocząć wojna. Jaka była przyczyna wojny? — na to pytanie odpowiedziano mi w ten sposób:
— Najważniejszą przyczynę stanowi grupa Słońcogrodzian, niezadowolonych z naszego trybu życia.
— Alboż są tacy?
— Bezwarunkowo. Jest to opozycja, która powstała skutkiem propagandy niejakiego Czarwaki. Ten, działając śród młodzieży, a także i ich matek, sprawił, że corocznie pewna część zarówno chłopców, jak dziewcząt, nie chce się poddać operacji odcieleśnienia i pragnie pozostać w stanie pierwotnym. Z drugiej strony różne elementy grzeszne i występne pod wpływem przewagi sił ciemnych przezwyciężają w sobie astral — i powracają do stanu cielesnego albo, jak my to zowiemy, do stanu upiorów. Owóż zarówno jedni, jak drudzy są wysyłani do pewnej miejscowości, zwanej Kalana — i tu mają wyznaczony pobyt. Staraliśmy się im urządzić życie w stosunku do ich potrzeb, ale ci zamiast pracować na miejscu — wolą zajmować się łupiestwem i rozbojem, co u nas jest niemożliwe, a ponieważ miejscowość ta leży blisko granicy Telurii, przeto Kalanowie uprawiają zbójectwo w ziemi Telurów. Z tego też powodu Telurowie znów napadają na nasz kraj i robią nam niesłychane przykrości. Postanowiliśmy więc naprzód ukarać Telurów, a potem zaraz po wojnie przenieść naszych Upiorników do środka kraju.