Żyłem w nim, ale duch mój na dwoje się rozciął

I słucham teraz nowych niespodzianych głosów.

III

Pierś mi strawił zatruty mego wieku rozczyn —

Duch zmęczony, że sam by pragnął siebie przerość,

Tęskni dziś za spokojem zapomnianych wioszczyn,

Gdzie, pod lip starych cieniem, kwitnie złota szczerość.

Znudziły mnie zawroty tej abrakadabry12

Prostoty chcę, zieleni śród lasów i opól;

Nęcą mnie kraśne maki i niebieskie chabry,