Płeć śniada, wąsy zwisłe a czarne jak kruki,

Ich nasępione rysy, przymrużone oczy,

W których śnie srogość zwierząt z ludzką się jednoczy

Cały ten widok wreszcie, w dzikość okazały —

Pożar — stepy wokoło — świszczące już strzały —

Żadnego, albo raczej jak z bodźców odzienie256,

Takie na czuciach polskich zrobiły wrażenie.

Pędem burzy lecieli; lecz nim przyszło z bliska

Ludziom ostrza się dotknąć, koniom — pyskiem pyska,

Gdy w półobręcz wpadali — wsławionym prawidłem