I długie jej warkocze spadały w nieładzie,

Nie w takim, w jaki Miłość śpiące wdzięki kładzie;

I smutnie się nadęła, wysileniem tłusta304

Jakby się skarżyć chciała, tylko że jej usta

Ścięte silniejszą władzą; a promień księżyca,

Co tę posępną postać migając oświéca,

Tak dziką tkliwość rzucał w przymrużone oczy,

Z jaką mizg upiorzycy, gdy kochanka zoczy305.

To młoda śliczna Maria — rycerz przed nią stoi —

Przyniósł jej ziemskie szczęście — i czegóż się boi?