Co mu miała zastąpić wszystkie cnoty ludzi,

Której blask, czysty, słodki anielskim promieniem

Fałsz przyjaźni — serc próżność — powłóczył złudzeniem;

I tak Wacław pozostał samotny w pustyni —

Jakże zniknienie Marii ciemną ją uczyni!

Długo on przy jej zwłokach stał w niemej żałobie,

Jakby z kamienia posąg przy kochanki grobie;

Bo zgroza srogiej złości, i widok jej skutku

Wygnały nawet z duszy rozczulenie smutku;

Tylko ten gorzki pomysł do żalu go wrócił: