Leży długim i martwym krzyżem rozścielona?

Czyjaż tam pierś rycerska w kurzawie się wala?

I z tą cichą pokorą, co się nie użala,

Choć i najsroższych kaźni ciężkie dźwiga brzemię,

W swej niemej pobożności jakby wbita w ziemię?

Blady — jak łysk od gromnic, co mu na twarz wbiega,

Smutny — jak śpiew umarłych, co się tam rozlega,

Z poziomego zniżenia, gdzie go wiara tłoczy,

Jak robak świętojański świecą jego oczy.

Ah! to Pana Miecznika siwa, nędzna głowa;