Niedawno żonę stracił — teraz córę chowa.

Na to huśtał kołyskę, by w trumnie uśpili331,

Na to jej woził lamę332, żeby całun szyli.

I dziwno — tak nieczułym zdał się na pogrzebie,

Jak by już dusza jego była z córką w niebie.

I takim był i potem — ni żalu, ni skargi,

Nikomu nie zwierzyły wypłowiałe wargi;

Ni łzów w hardym spojrzeniu nie było oznaki;

Mniej z ludźmi, więcej z Bogiem, a zresztą — jednaki.

Co dzień on w jednej porze chodził po kryjomu;