Lecz nim wydano hasła, powracał do domu333.
Raz, i północ minęła, a Miecznik nie wraca;
I gdy patrząca Czujność334 nadzieję utraca —
Gdy dziko grają trąby — a ze snu, jak z procy,
Rzucili się rycerze k’zemście lub pomocy —
Znaleźli go w cmentarzu335; przy córki i żony
Przyległych dwóch mogiłach klęczał nachylony:
Taż sama w ustach słodycz, a w czole sędziwość —
Taż sama bladość twarzy, ale oczu żywość —
Czapka, wąsy, dla Polski straszydło na wrogi336 —