Pieprze, bobki, imbiry, cykaty, szafrany;

Bo to ten piękny rycerz w bakaliach chowany.

O winie ja pomyślę — i gdy w onym stawie

Słońce już błogi żywot zatopi jaskrawie,

Jeśli mnie nie zawiodą moje przedsięwzięcia,

Tatar rosę pić będzie — ja za zdrowie zięcia!

Co teraz, to was żegnam; po ciężkim frasunku

Milsza jeszcze pomyślność — na cnoty kierunku.

Ja ludziom oręż rozdam, siebie też przysłonię,

Ale jak w trąby wrzasną — to zaraz na konie».