Ja oddychał — i ciebie okryła swym cieniem?

Czemuż we mnie tarń134 życia kolcami nie wrośnie,

Tobie mdłym pachnąć kwiatem135 w krótkiej swojej wiośnie?

I mnie wydarli wszystko — i więcej niż tobie136

Ty do nieba należysz, ja się błąkał w grobie;

A czarnym pędzon widmem, gdym jasność postradał,

Byłbym świętym przedmiotom srogie ciosy zadał.

Bo z panem Wojewodą nie służy żartować137,

I raz dobywszy miecza, już go nie trza chować:

Toby się ojców zamek138 był kurzył szeroko,