Uchylił przed nią czapki, żegnał się trzy razy

I jak wiatr świsnął stepem z pilnymi rozkazy.

I koń rzeski15, żadnym się urokiem nie miesza,

Tylko parschnął16, i wierzgnął, i dalej pospiesza.

Ciemny Boh17 po granitach srebrne szarfy snuje,

A śmiały, wierny kozak myśl pana zgaduje —

Szumi młyn na odnodze, i wróg w łozie szumi,

A żwawy wierny konik kozaka rozumi18

I przez kwieciste łąki, przez ostre bodiaki19

Lżej się nie przesuwają pierszchliwe sumaki20;