Padła w drogie objęcie156 i wygiętą kibić

Żal z taką drżącą trwogą do niego chciał przybić,

Taka mdłość w bladych licach, a śliczne ramiona

Tak go czule garnęły do słodkiego łona —

Że gdy z tych smutnych pieszczot wydzierał swą wolę,

Jakby je zrywał z serca, takie w nim czuł bole.

Nie — zostać niepodobna — chyba sławę skazić157,

I zawdzięczając miłość158, na wstyd ją narazić!

Lecz, oh! jakże głęboka, jak posępna żałość

W rozpaczy swej kochanki hartować swą stałość!