I podał jej kosztowny pierścień z dużym jak groch rubinem.

Za przykładem cesarza poszli inni królowie i książęta. Kazimierz zdjął z szyi łańcuch złoty, o grubych jak kajdany ogniwach i życzył, by nosząc go w zdrowiu i powodzeniu, żyła póty, aż one złote kółka na proch się zetrą. Waldemar ofiarował spinkę diamentową; nuncjusz różaniec koralowy; Bolko świdnicki turkusami sadzoną klamrę do pasa; Ludwik węgierski trzy sznury pereł; Bogusław szczeciński parę maneli59 z ciągnionego złota weneckiej roboty.

Król cypryjski Piotr czekał spokojnie, aż inni złożą swe dary. Chciał być ostatnim. Gdy więc tamci, przemówiwszy kilka uprzejmych słówek, zasiedli na powrót ławy do koła stołu, powstał Piotr i uśmiechając się żartobliwie, tak przemówił:

— Wybaczcie, szlachetna pani, że podarunek mój nie dorówna cennością kosztownym upominkom, jakie wam ich królewskie i książęce moście złożyły. Jedyną jego zaletą jest z dalekich krajów pochodzenie i sprawność, podziwu zaiste godna.

Zamilkł, a biesiadnicy i obie niewiasty patrzyły nań pytającymi oczyma. Czekał chwilkę, radując się ich ciekawością, wreszcie szepnął coś do ucha swemu paziowi, ten wyskoczył do przedsionka i w mgnieniu oka powrócił niosąc na krótkim pozłacanym drążku przepyszną białą papugę o pomarańczowym czubie.

— Oto jest gość aż z dalekiej Afryki — rzekł król Piotr do pani Janowej. — Raczcie go przyjąć łaskawym sercem. Przyda się ku rozweseleniu domu i zabawie dziatek.

— Ależ ma szpony potężne i dziób nie lada jaki! Czy nie kąsa? — spytał ksiądz Daniel, troskając się w duchu o swoją ulubienicę, Kostkę.

— Bynajmniej. Oswojona jest i bardzo łagodna a mądra. Gada jak człowiek.

— Co powiadacie? Jak człowiek?

— Chyba dworuje sobie z nas wasza królewska miłość — mruknął król Waldemar z niedowierzaniem.