— Idź do pana miecznika, opowiedz mu wszystko, ani słówka nie zataj, przyjmie cię na powrót, zobaczysz.
Jasiek zabrał swoje zawiniątko, przeleźli z łatwością na cmentarz i szli w milczeniu ku przeciwnemu murowi.
— Coś się rucha...
— Wiatr gałęźmi rzuca.
— Coś szepce...
— Suche liście pod nogami.
— Jezus, Maryja, ktoś idzie ku nam!
— Wstydź się, tchórzu! Gdzie? Kto idzie?
— O... tam od kapliczki...
— Stańże spokojnie i patrz śmiało. Daj mi rękę; jak nas upiór chyci, to obu razem. Cóż? Jeszcze ci się zwiduje?