— Ojoj... tak dawno? A może to nieprawda? Skądże wiecie?

— Z ksiąg; tam wszystkie dzieje naszego królestwa są wypisane. Właśnie cię wiodę do wielkiej mądrości męża, który takowe księgi pisze.

— Na co pise? — swoim zwyczajem pytał Wawrzuś.

— Na to, aby gdy ojcowie pomrą, nie poszło wszystko w zapomnienie, ino dla wnuków i prawnuków ku pamiątce zostało.

— Aha, tak jak nasa chałupa.

— O jakiej chałupie prawisz? — spytał ksiądz.

Ale myśli Wawrzka już poleciały gdzie indziej.

— Jakie tez to domy wąziuśkie, a wysokie! Prawiuteńko jak wieże. Dachy śpicaste, na co takie?

I tak zarzucał swego opiekuna pytaniami, aż doszli do ulicy Kanoniczej. Stanęli przed narożnym domem, bernardyn zastukał w bramę kołatką, stróż otworzył.

— Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus; a gdzież to Jędrzej się podział?