— Co takiego?

— Gdzie? — pytali jeden przez drugiego.

— Jak to kogo? Ma się wiedzieć, księcia Władysława.

— Władysława? Być nie może!

— Łokietka?

— Cóż za brednie!

— A nie brednie. Patrzałem nań z tak bliska, jako na was ninie19 patrzę.

— Kiedy?

— Dziś o piątej rano, na prymaryi20 u św. Idziego.

— Przywidział wam się ktoś podobny.