— Hanusia... dobrze, żeś przyjechała... szczerym sercem cię witam.

— Miłościwy bracie...

— Pójdź bliżej... usiądź przy mnie... tak dawnośmy się nie widzieli...

Mówił cicho, krótki oddech głos mu przerywał.

Paź podsunął krzesło, królewna przystąpiła na palcach do łoża, przyklękła i pocałowała brata w rękę.

Uśmiechnął się. Przygasłe oczy spojrzały dobrotliwie.

— Przecz53 nie siadasz?

— Powiedzcie mi pierwej, miłościwy panie, że mi odpuszczacie winy.

— Ty mi przebacz wzajem, rzućmy wszystkie urazy w niepamięć.

Usiadła.