— Obawiam się...
— Pomnijcie, królowo moja, że nie ino włoska, ale i pełna wigoru polsko-litewska krew płynie w żyłach naszego potomstwa. Nie wygrzewać przy piecu, nie chronić od lada powiewu; zdrowe córy chcę mieć i syna dzielnego, a nie panięta z morskiej piany!
— Jutro nie omieszkam spełnić wolę waszej miłości; dziś zda mi się już za późno.
— Zapewne. Aa... księgi na stole! Jejmość panna Beltrani przeczyta nam coć pięknego. Zasiądźmy i słuchajmy.
— Na czymżeśmy to stanęli? — spytała Bona.
— Czytałam wczoraj, jako Rugier zwyciężył Eryfilę dziewięsiłkę i szedł do pałacu Alcyny — odpowiedziała Laura.
— Ariosto? — spytał król.
— Tak jest, proszę waszej królewskiej mości, Orland szalony.
— A Jadwisia rozumie do tyla włoską mowę?
— Przysłuchuję się ciekawie i rozumiem bez mała, najmiłościwszy ojcze — odpowiedziała dziewczynka, całując króla w rękę.