— Wielkie nieba! — zawołałem. — Któż mógłby na widok tych kochanych starych domostw myśleć o zbrodni?
— Mnie zawsze napełniają one pewnym lękiem. Na podstawie własnych doświadczeń jestem przekonany, że owiane najgorszą sławą uliczki w Londynie nie przynoszą tak bogatego plonu zbrodni, jak ta uśmiechnięta kraina.
— Ależ to brzmi straszliwie!
— A przecież bardzo łatwo zrozumieć przyczynę. W wielkim świecie opinia publiczna wkracza jako uzupełnienie, gdzie nie wystarcza potęga prawa. Nie ma uliczki tak nędznej, gdzie bolesny krzyk dręczonego dziecka lub brutalny gwałt pijanicy nie wzbudziłby u sąsiadów litości i oburzenia, a nadto wszystkie narzędzia ochrony prawnej są zawsze pod ręka, tak że wystarcza jedno słowo skargi, aby wprawić je w ruch, a zatem jest tylko jeden krok od zbrodni do więzienia. Przypatrz się zaś tym samotnym domostwom, otoczonym ogrodami i polami, zamieszkałym w większości przez biedny, ciemny lud, który prawa i ustawy zna tylko powierzchownie. Wyobraź sobie piekielne okrucieństwa, skryte niegodziwości, które mogą się tu rozgrywać rok po roku, całymi latami, a nikt z zewnątrz tego nie przeczuwa. Gdyby prosząca nas o pomoc dama objęła posadę w Winchesterze, nigdy bym się o nią nie obawiał; ale to, że mieszka na wsi pięć mil stąd, jest bardzo niebezpieczne. Niemniej to jasne, że jak na razie ona sama osobiście nie jest zagrożona.
— Nie, bo jeśli może przybyć na nasze spotkanie do Winchesteru, to może bez przeszkód opuszczać miejsce swego pobytu.
— Otóż to. Nie pozbawiono jej swobody poruszania się.
— Ale o co może chodzić? Nie masz żadnego wyjaśnienia?
— Wymyśliłem siedem różnych wyjaśnień, z których każde zgadza się z faktami, jakie znamy. Ale które jest prawdziwe, da się to stwierdzić jedynie na podstawie nowych informacji, jakie na nas niewątpliwie czekają. Ale oto widać już wieżę katedry, wkrótce będziemy wiedzieli wszystko, co panna Hunter ma nam do powiedzenia.
*
Gospoda pod Czarnym Łabędziem, położona przy głównym gościńcu niedaleko dworca, cieszy się dobrą reputacją. Zastaliśmy tam oczekującą nas pannę Hunter. Zamówiła dla nas pokój, na stole zaś były już przygotowane przekąski.