— Nie, proszę pana.

— W takim razie niech pan o niej przeczyta, radzę szczerze. Nie ma nic nowego pod słońcem. Wszystko, co się zdarza, kiedyś już było.

Gdy to mówił, jego zwinne palce przesuwały się po zwłokach, macały, wyczuwały, naciskały, odpinały, badały, a w oczach miał ten sam, nieprzytomny prawie wyraz, o którym wspomniałem. Badanie trwało tak krótko, że nikt nie domyśliłby się, z jaką ścisłością zostało przeprowadzone. W końcu Holmes powąchał usta zmarłego i obejrzał podeszwy jego butów.

— Nie był wcale poruszany? — spytał.

— O tyle tylko, o ile okazało się konieczne dla naszego badania.

— Możecie kazać przenieść go do prosektorium — rzekł Holmes. — Już się tu niczego nie dowiemy.

Gregson sprowadził już czterech ludzi z noszami. Wezwał ich tedy, a gdy podnosili trupa, wypadła skądś obrączka i potoczyła się po podłodze. Lestrade pochwycił ją i przyglądał się jej zdumionym wzrokiem.

— Tu była kobieta! To damska obrączka! — zawołał, trzymając ją na dłoni.

Otoczyliśmy go. Nie ulegało wątpliwości, że ta gładka złota obrączka zdobiła niegdyś palec panny młodej.

— To jeszcze bardziej wikła sprawę — rzekł Gregson — a była już i bez tego dość zawikłana.