W czasie tej długiej rozmowy Holmes siedział, obserwując wszystko, zwracając uwagę na każde wypowiedziane słowo, strzelając bystrymi oczyma na lewo i prawo i marszcząc w zadumie czoło.
— Chciałbym poznać fakty, zanim zdobędę się na teorię, inspektorze — rzekł, klękając przy trupie. — Te rany są naprawdę straszliwe. Czy moglibyśmy poprosić na chwilę lokaja?... Amesie, rozumiem, że widzieliście często to niezwykłe piętno, wypalony żelazem trójkąt w kole, na przedramieniu pana Douglasa?
— Często, proszę pana.
— Nigdy nie słyszeliście, co ma oznaczać?
— Nie, proszę pana.
— Wypalenie tego znaku musiało być bardzo bolesne, bo jest on bez wątpienia wypalony. A teraz widzę, Amesie, że na szczęce pana Douglasa przylepiony jest mały plaster. Czy zauważyliście go za życia?
— Tak, proszę pana. Pan zaciął się przy goleniu wczoraj rano.
— Czy często się zacinał?
— Nie, pierwszy raz od dłuższego czasu.
— To ciekawe — rzekł Holmes. — Może to tylko zbieg okoliczności, ale też może wskazywać na zdenerwowanie z powodu grożącego niebezpieczeństwa. Czy zauważyliście coś szczególnego w jego zachowaniu się wczoraj?