Mój przyjaciel siedział z głową wspartą na dłoniach, pogrążony w głębokiej zadumie. Nagle wstał i zadzwonił.
— Amesie — zapytał, kiedy wszedł lokaj — gdzie jest teraz pan Cecil Barker?
— Zobaczę, proszę pana.
Powrócił za chwilę, oznajmiając, że pan Barker jest w ogrodzie.
— Czy pamiętacie, Amesie, co miał na nogach pan Barker, kiedy zastaliście go w gabinecie ubiegłej nocy?
— Tak, panie Holmes. Miał na nogach pantofle. Przyniosłem mu buty, kiedy szedł po policję.
— Gdzie są teraz te pantofle?
— Stoją jeszcze pod krzesłem w sieni.
— Bardzo dobrze, Amesie. Jest to dla nas, naturalnie, rzeczą pierwszorzędnej wagi wiedzieć, które ślady są śladami pana Barkera, a które pochodzą z zewnątrz.
— Tak, proszę pana. Zauważyłem nawet, że pantofle są poplamione krwią... tak samo jak moje.