Odegrał pan zdumiewająco swą rolę i udało się panu zyskać moje pełne uznanie. Aż do chwili alarmu pożarowego nic nie podejrzewałam, ale potem spostrzegłam, że się zdradziłam i poczęłam rozmyślać. Już parę miesięcy temu ostrzegano mnie przed panem i twierdzono, że pan jeden mógłby sprawę księcia ze mną rozstrzygnąć na jego korzyść. Wtedy też podano mi pana adres. Początkowo wstyd mi było podejrzewać takiego zacnego staruszka kapłana, ale pan wie, że ja też byłam aktorką i znam się na dobrym maskowaniu. Niejednokrotnie nawet z amatorstwa sama używałam przebrań. Posłałam więc mego stangreta Johna do pokoju, a sama szybko przebrałam się w jeden z mych kostiumów. Zdążyłam na czas, by śledzić pana od wyjścia z mego domu aż do chwili, kiedy stanąłeś przed swym mieszkaniem i wtedy to życzyłam panu dobrej nocy, po czym pośpieszyłam do mego męża. Obydwoje uznaliśmy, że lepiej będzie nie mierzyć się z panem. Ustępujemy przed tak groźnym przeciwnikiem. Dlatego zastanie pan jutro gniazdko próżne. Co do fotografii — pański klient może być zupełnie spokojny. Kocham i jestem kochana przez człowieka o wiele szlachetniejszego od niego. Książę może robić, co zechce. Mimo że ciężko względem mnie zawinił, nie stanę mu więcej na drodze. Fotografię zachowam jednak na pamiątkę i dla obrony przed ewentualną przyszłą napaścią. Zostawiam dla księcia inną, która będzie mu może droższa, i pozostaję z wysokim szacunkiem

szczerą pańską przyjaciółką,

Irena z Adlerów Norton.

— Co to za kobieta! Co za kobieta! — zawołał książę, skoro skończyliśmy czytać. — Czy nie mówiłem panu, jak ona prędko i energicznie działa? Czy nie byłaby z niej doskonała księżna? Przecież to nieoszacowana szkoda, że nie stoi ona na równym mnie stopniu!

— Sądząc z tego, jak postępuje, zdaje się, że istnieje zasadnicza różnica między nią a waszą wysokością — rzekł Holmes chłodno. — Żałuję tylko, że nie doprowadziłem tej sprawy do innego, lepszego rozwiązania!

— Ależ przeciwnie, kochany panie! — zawołał żywo książę. — Nie mogłem życzyć sobie lepszego! Jej słowo jest święte. Co do fotografii, teraz tak jakby ją w ogień wrzucono!

— Bardzo rad jestem, że wasza wysokość jest zadowolony!

— Jestem pańskim dłużnikiem. Proszę, powiedz mi pan, jak mógłbym się panu wywdzięczyć? Może ten pierścień — to mówiąc, zdjął z palca przepyszny szmaragd i podał go Holmesowi.

— Wasza wysokość posiada coś bez porównania droższego! — rzekł tenże.

— Proszę, zechciej pan to wskazać.