— Mon Dieu, mon Dieu — szepnął po chwili — co za dziwny zbieg okoliczności! Pan jesteś owym parlamentarzem angielskim, nieprawdaż? Tak, teraz już pamiętam. Pozwoli pan, że mu w cztery oczy rzeknę małe słówko.
Odeszli na stronę i rozmawiali po francusku przynajmniej przez kwadrans, twarz nieznajomego przyoblekła przy tym wyraz niezwykłej powagi, coś tłumaczył żarliwie, o coś pytał, niecierpliwie potrząsając ręką, major zaś od czasu do czasu potakiwał tylko siwiejącą głową.
Zdaje się, że zgodzili się wreszcie na jedno, bo major silnie uścisnął podaną mu rękę, potem rzekł kilkakrotnie: Parole d’honneur56, potem jeszcze: Fortune de la guerre57, wyrazy, które zrozumiałem doskonale, gdyż u Birwhistle’a niezmiernie dbali o rozwój w naukach...
Wkrótce zaś nie uszło mym oczom, że major nie ośmielał się na żadne poufałości, ani też zwykłe traktowanie naszego tajemniczego gościa, rzeczy, któreśmy58 czynili teraz ze swobodą — że przemawiając do niego, lekko schylał głowę i na każdym kroku starał się mu okazać oznaki pełnego czci szacunku.
Nieraz próbowałem wyciągnąć coś na ów temat z majora, lecz trzymał się ostro i zawsze odchodziłem z jednakowym kwitkiem.
Horscroft całe owe lato spędził z nami, jesienią dopiero jął zbierać się do Edynburga, na zimowy semestr, obiecując sobie pracować gorliwie, tak, by móc otrzymać dyplom już na wiosnę. Na święta Bożego Narodzenia miał do nas przyjechać.
Pomiędzy nim i Edie odbyło się więc serdeczne, uroczyste pożegnanie.
Mieli się pobrać z chwilą, w której Jimowi wolno będzie leczyć.
Nie widziałem nigdy mężczyzny okazującego kobiecie więcej niż on przywiązania, ubóstwiał po prostu narzeczoną — Edie ze swej strony przywiązała się do niego także — na swój sposób — i rzeczywiście, trudno by jej było znaleźć piękniejszego i bardziej pociągającego człowieka, choćby nawet zeszła całą Szkocję.
A jednak, skoro tylko Jim poruszał kwestię bliskiego małżeństwa, na ustach Edie nikł uśmiech i ustępował miejsca brzydkiemu skrzywieniu, ja zaś, jako doświadczony, czytałem wtedy z jej twarzy jak z otwartej księgi. Oto myślała sobie, iż wszystkie śmiałe rojenia ustąpić muszą nieugiętym następstwom pierwszego, zbyt pochopnego kroku, że każą się jej wyrzec dumnej przyszłości, mitry czy korony, że zostanie żoną skromnego wiejskiego lekarza. Wszystko jednak zważywszy, nie miała innego wyboru, bądź co bądź, Jim lepszą ode mnie był partią, skłaniała się zatem do Jima...