Uogólnienia przemawiają wyjątkowo; czyny, ilustrując, przekonywają. Oto kilka dorywczych ilustracji:

W roku 1893, wbrew woli wyborców stanu Rio Grande do Sul, prezydent Republiki przeparł wybór swego faworyta, J. Castilhosa. Niezadowoleni, zebrawszy się w majątku Maragate, wystąpili zbrojnie przeciw centralnemu rządowi, wezwawszy na pomoc Paranę. Rządowcy, zwani od czapek kolorowych pikapauami, zwyciężyli maragatów w r. 1894. Jedni i drudzy przesadzają się w opisach popełnianych okrucieństw, straszniejszych aniżeli hajdamackie59.

— Opowiadano mi jednak, że pikapauowie, mordując wziętych w bitwie, pili ich krew — mówię do gorącego zwolennika rządowców.

— Kłamstwo, bezczelne kłamstwo! — woła oburzony. — To robili tylko podli maragaci nad Yguassu60.

— Oni twierdzą, że to wy pod miasteczkiem Lapą; mają świadków nawet...

— To wyjątek; pan przecież rozumie: człowiek nie odpowiada w pasji, w uniesieniu... Ale u nich picie krwi było regułą.

Rozmowa na ten temat z maragatą kończy się podobnie, tylko, że „u nich” (pikapauów) było to regułą, a „u nas” (maragatów) wyjątkiem.

To wypijanie krwi zwyciężonego, aby jego odwaga ożywiła zwycięzcę, było zwyczajem ludów dzikich, ale jakże blisko są z nimi spokrewnieni dzisiejsi Brazylijczycy, pijąc ciepłą krew wroga!

Oba stronnictwa obchodziły się okrutnie z jeńcami, mało których żywili, a zwykła egzekucja polegała na zmuszeniu jeńca do wykopania grobu; stawiano go nad nim, podcinano żyły niżej kostki i żywego zasypywano ziemią. Tak pikapauowie, jak i maragaci, pokazują mogiły w ten sposób pomordowanych.

Może jednak pikapau ma rację, mówiąc o „uniesieniu, pasji”... Otóż już po wojnie domowej. Vincente Machado z generałem Quadros wchodzą jako zwycięzcy do bezbronnej Kurytyby i zaczyna się rząd pikapauów.