W mieście są bogaci i wpływowi ludzie, jak baron do Serro Azul, J. Fereira de Moura, M. Gaedes, J. Schleder, B. Mindonca, A. Correia, spokojni, dalecy od powstania, ale nie pochwalający surowości pikapauów.
Jednego wieczora aresztują ich, by wysłać jako zakładników istniejącego porządku do Rio de Janeiro. Wsadzają ich na kolej w Kurytybie z eskortą oficera, któremu generał Quadros wręcza list zapieczętowany z rozkazem otworzenia na 60. kilometrze.
Był to rozkaz pomordowania więźniów.
Oficer zdał całą sprawę sierżantowi, który zatrzymawszy pociąg na 65. kilometrze, zaczął wraz z żołnierzami wyrzucać więźniów w przepaść, a opierających się mordować, odcinając ręce, trzymające się kurczowo drzwiczek wagonu.
Hamownicy i dozorcy kolejowi opowiedzieli nazajutrz w Kurytybie całą scenę zabójstwa na 65. kilometrze i tylko jedna pani do Serro Azul wykradła ciało zamordowanego męża i pochowała pod kaplicą na górze Alto San Gloria w Kurytybie.
Morderstwo zostało bez kary, mimo próśb i wpływów, bo rządy faktyczne sprawował p. V. Machado, najwpływowszy i najzaufańszy mąż stronnictwa pikapauów, i nikt nie mści się nawet prywatnie, bo w parze z okrucieństwem idzie tchórzostwo.
Już jeśli kto ma być odważny, to chyba uzbrojona od stóp do głowy policja i wojsko...
W r. 1898 przyjeżdża do Kurytyby Emilio Segneira de Araujo z Pernambuco, poszukiwany listami gończymi za liczne morderstwa, ale listy gończe idą z wolna, bo Emilio ma wpływowego wuja w Rio. Do kwietnia 1899 roku żyje Emilio w Kurytybie, jest na usługach pikapauów... ale „przypadkiem” zabija opierającą mu się kobietę, wkrótce ginie druga, a obrońcę morderca dźgnął nożem; jednak chodzi swobodnie. Obywatele zaczynają szemrać, więc pięćdziesięciu odważnych z policji i wojska śledzi śmiałka i daje ognia do stojącego w pobliżu katedry. Raniony ucieka konno do S. Jose de Pinhares61 i tu z piwnicy dobywają go, kują i odstawiają do Rio pod opiekę wpływowego wuja. Za kilka miesięcy oczekują jego powrotu...
Oficer kawalerii Jambo wchodzi na bal niemiecki i podniecony rani nożem dwudziestu jeden ludzi; aresztowany, zostaje skazany na 25 lat więzienia... ale rodzina należy do rządzących, wyrok uchyla się z powodów formalnych, ma nastąpić rewizja, a tymczasem Jambo spaceruje w towarzystwie strażnika, uczęszcza do kawiarń i śmieje się, podkręcając czarne wąsiki.
Siedzimy w kawiarni „High Life”, utrzymywanej przez Belgijczyka. Wchodzi wysoki, dobrze zbudowany mężczyzna; wielki kapelusz filcowy przesłania oczy, spod narzuconej peleryny sterczy długi nóż i kolby pistoletów.