Żąda koniaku od pobladłego za ladą gospodarza, a że z wyciągniętego pugilaresu62 wylatują papiery, więc przybija je nożem do lady. Gospodarz przy ruchu noża chwyta pełny syfon, cofa się, stając w pozycji obronnej... Wypił kilka kieliszków, schował nóż, wbity w ladę, zapłacił i wyszedł.
— Kto to?
— Osio Melo de Castro, syn doktora; jednego zabił, trzech pokaleczył...
— I chodzi wolny?
— Boją się go zaczepiać, a przy tym ojciec jego ma wpływy... Ale widzieliście, panowie?... Byłbym mu syfonem rozbił głowę!... — chwali się Belgijczyk.
Każdy mieszkaniec Parany dbały o swoją całość tylko uzbrojony wychodzi wieczorem z domu; rewolwer tuż przy zegarku, a powyżej, pod ramieniem wisi nóż.
W czasie wyborów, gdy nie wolno w ciągu ośmiu dni aresztować, rozstrzyga prawo pięści. Oto grupa wyborców, białych, czarniawych i czarnych, kłócą się, po chwili rozdzielają się na dwa stronnictwa. Lecą obelżywe słowa: „escrasado”, „ladrone”, „o diabo” „filho da puta”...
Błyskają noże... Murzyn wrzeszczy:
— Capoera! — jest to taniec z brzytwami, przytrzymywanymi w dłoni, jedna z najstraszniejszych broni.
Nadeszli inni i na razie skończyło się na pogróżkach... Bywa jednak gorzej i np. jednemu z moich znajomych wykłuto oko w podobnej bójce.