Co chwila obiegają wieści: zakłuto tylu a tylu; ten dostał kulą; tamtego pokrajano brzytwą...
Kogóż sądzą i karzą?
Słabszych, bo za silnym jest prawo.
Policji i wojska unika każdy, jest to bowiem zbieranina najgorszych szumowin brazylijskich. Skazanym za kradzież, rozbój, gwałt, kaleczenie zostawia się do wyboru: albo odsiedzenie kary, albo odsłużenie jej w policji lub wojsku... a gdy zabraknie skazanych, urządza się rodzaj polowania na młodszych i kto się nie wykaże stałym zajęciem, zostaje w szeregach.
Mniej więcej 80 procent jest Murzynów i Mulatów tak w policji, jak i w „naszym walecznym wojsku”.
O subordynacji w naszym rozumieniu nie mają pojęcia, chodzą ociężale, brudno, z karabinami zardzewiałymi. Na posterunku sypiają, ale idzie oddział z oficerem na czele... żołnierz, zginając się, przysłaniając ręką lewe ucho, wrzeszczy:
— As armas! (tzn. do broni).
Leniwo, przeciągając się, zbiera się straż, prezentują broń... skończyli.
Zmęczony posterunek idzie pokrzepić się wódką w pobliskim szyneczku63, stawia w budce karabin, mówiąc do towarzysza:
— Guarda o meu carabine (przypilnuj mego karabina).