— Jaka?

— Fiżon, niebądź kasza i jak czasem mięso.

— Ho, ho, to dobre jedzenie!

— Ii, byłoby dobrze, aby nie gorąc: tutaj słonko wyssie z człowieka wszystkie siły; nie podjadłszy, to i zmarniałby człowiek do szczętu.

*

— To pan wracają do Polski?

— Wracam.

— A będą pan w Częstochowie?

— Będę.

Wyszła, po krótkiej chwili wróciła.