Do nóg Zbawcy przywiązują konie

I śmigają biczem przez twarz świętą.

Tak codziennie o świcie i zmroku

Czerń nad krzyżem znęca się szalenie,

Aż łzy, zda się, błyszczą w Bożem oku,

Aż pierś z drewna podnosi westchnienie.

VI

Jakże płacze Mazur prawowity,

Pełny wiary rycerz chrześcijański,

Nad bluźnierstwem, co bluzga w błękity,