Nad Postaci pohańbieniem Pańskiej!

Tak codziennie o świcie i zmroku

Czerń nad krzyżem znęca się szalenie,

Aż łzy, zda się, błyszczą w Bożem oku,

Aż pierś z drewna podnosi westchnienie.

Niźli patrzeć na te krzywdy Boże,

Żywym ogniem wolałby się spalić,

Aż już dłużej znieść męki nie może —

I krzyż musi od wzgardy ocalić!

Więc, odziany łachmany nędznemi,