Srogą patrycyat zbudzon wrzawą
W swoich się domiech wielmie trwoży,
Tu owdzie światło błyśnie krwawo,
Tu owdzie okno ktoś otworzy.
Bieli się czepiec burmistrzyni,
Wójta łeb w duchnie17 przylgnął k’szybie:
Zali hultajstwo tumult czyni?
Zali na miasto hostis dybie?
Ktoś grubo drze się: „Gore! gore!”
A ktoś cieniutko: „Rata! rata!”18