Jakże to miło w wieczór zimowy

W cieple zacisznej siedzieć alkowy;

W piecu się ogień dopala właśnie,

W ciemnej czeluści mignie, to zgaśnie,

Sypie iskierki czerwone, złote,

W sercach nieznaną budzi tęsknotę

Za czemś minionem, za czemś dalekiem1,

Za dawnym światem, za dawnym wiekiem.

Zimową nocą w alkowie starej

Umarłych czasów snują się mary,