W wielkim fotelu, z przed stu lat może,

Wsłuchał się dziaduś w zamieć na dworze;

Jakby ustami jakiegoś ducha

Głos mu wichury gada do ucha,

0 tem2, co było, co się prześniło,

Co już — od kiedy! — śpi pod mogiłą...

I nagle dziatwa przypadnie z wrzawą:

— Powiedz nam, dziadziu, bajkę ciekawą!

— Jak szedł Twardowski do piekieł bramy?

— O, nie, dziadziusiu! Znamy to, znamy!